Szymon Hołownia chce zmusić 99% kobiet w niechcianej ciąży do rodzenia wbrew ich woli

Jeszcze w 2013 roku Szymon Hołownia był zachwycony zakazem “aborcji eugenicznej” (wytłuszczenie moje):

Czy ten projekt to dobry pomysł? Bardzo dobry – ocenia Hołownia. – Czy gdybym był posłem, podniósłbym za nim rękę? Bez chwili wahania, nawet gdyby mieli mnie skądś wywalić, albo Wanda Nowicka z Joanną Kluzik–Rostkowską miałaby na mnie krzyczeć, że nie rozumiem kobiet. Niech sobie krzyczą, i tak się pewnie nie dogadamy właśnie dlatego, że dla nich aborcja to sprawa kobiety, dla mnie – sprawa kobiety i dziecka, które też jest już w tej sytuacji podmiotem (a nie przedmiotem). Wprowadzenie całkowitego zakazu aborcji nie jest w naszym kraju póki co realne, trzeba więc ratować sytuację krok po kroku" - pisze Hołownia.

Czyli Hołownia nie tylko chciał zmuszać do rodzenia uszkodzonych płodów, uznał to za “krok” w “ratowaniu sytuacji”, czyli całkowitym zakazie aborcji (“póki co nierealnym”). Z tego wynika, że chciał chyba nawet zmusić do rodzenia dzieci gwałcicieli, czy w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia matki.

Gdy nabrał apetytu na polityczną władzę, złagodził retorykę. Nagle już zabijanie “chorych maluszków” przestało mu przeszkadzać. Już nie chce zmuszać 100% kobiet w niechcianej ciąży do rodzenia dzieci.

Zadowoli go zmuszenie 99%

Obecnie Hołownia przedstawia się jako zwolennik “kompromisu aborcyjnego”:

Proponuję pozostawienie na swoim miejscu światopoglądowej kotwicy, rzuconej na wzburzone morze polskich sporów, którą jest obowiązująca do dziś ustawa z 1993 roku. Pozwala ona (bo przecież nie nakazuje) kobiecie na dokonanie aborcji w trzech dramatycznych przypadkach: gdy ciąża zagraża życiu lub zdrowiu matki, w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu oraz gdy istnieje uzasadnione podejrzenie, że ciąża jest wynikiem czynu zabronionego.

Oficjalna liczba aborcji w Polsce na przestrzeni lat

Oficjalna liczba aborcji w Polsce na przestrzeni lat

Jak wyjaśniałem w poprzedniej notce, ów rzekomy kompromis, to układ, jaki religijni ekstremiści, wbrew woli społeczeństwa, zawarli sami ze sobą. Jego skutkiem był nagły spadek liczby aborcji z ponad 100 tysięcy rocznie (końcówka lat 80), do koło 500 rocznie. Ta liczba później rosła, by się ustatkować na poziomie około 1000 legalnych aborcji rocznie.

Tak więc to jeden sposób mierzenia skutków kompromisu: 99% kobiet, które normalnie usunęłyby niechcianą ciąże, są zmuszone donosić ją wbrew woli, lub usuwać w podziemiu aborcyjnym, tudzież korzystać z turystyki aborcyjnej.

“ALE! ALE! ALE!” - krzyczą do mnie zwolennicy ekstremisty o twarzy ministranta - “skąd wiesz, że dziś byśmy mieli tyle aborcji, przecież Polska to wyspa wolności, wolności od respiratorów, ideologii LGBT, ale także problemów w dostępie do antykoncepcji, na pewno nikt by nie abortował aż tylu ciąż, bo są kondomy i kalendarzyk małżeński, a nawet metoda wyjątkowo skuteczna w ograniczaniu urodzeń - naprotechnologia!”.

Być może. Rzeczywiście nie da się tego wykluczyć. Faktycznie szacunki organizacji walczących z upodleniem kobiet, odwołujące się do ilości aborcji za komuny, mogą być podważane.

Ale to nie jest nasze jedyne źródło…

Zgodnie z danymi ONZ Polska ma najmniej aborcji na świecie* w przeliczeniu na liczbę kobiet

*wśród krajów, co do których są takie dane, jest ich 67 w raporcie

W 2013 roku ONZ opublikowała elegancki raporcik o aborcjach na świecie. Możecie tam sobie pobrać nawet plik Excel z danymi, co ja zrobiłem.

Na początek posegregowałem sobie kraje od mających najmniej aborcji, do mających najwięcej. Podane liczby są względne - to liczba aborcji na 1000 kobiet w wieku 15-49 lat. Dzięki temu możemy to spokojnie porównywać między krajami, bez zawracania sobie głowy wielkościami ich populacji.

NIE ZGADNIECIE KTÓRY KRAJ MA NAJMNIEJ ABORCJI!

Prezentacja.001.png
 

Wedle tych danych w Polsce wykonywano jedną aborcję na 10 000 kobiet w wieku reprodukcyjnym. Średnia, dla krajów, dla których posiadamy dane, to 12,3 aborcji.

W Polsce wykonuje się 123 razy mniej aborcji niż wynosi średnia dla wszystkich krajów, dla których posiadamy dane.

Gdyby przyjąć to porównanie jako miernik, wyszłoby, że kompromis aborcyjny, którego wielkim fanem jest Hołownia, już teraz zmusza do rodzenia niechcianych dzieci 99,9% kobiet.

W Irlandii wykonywano 45 razy więcej aborcji niż u nas.

Litwa to prawie 100 razy więcej aborcji.

W USA blisko 200 razy więcej aborcji.

Nawet w Katarze wykonuje się 11 razy więcej aborcji niż w Polsce.

Polski kompromis nie jest normalny. Nie jest zwyczajny. Jest unikalnym na skalę światową barbarzyństwem, skutkiem narzucenia narracji skrajnych religijnych ekstremistów, którzy pracowali ponad podziałami politycznymi. W kwestii aborcji Hołownia i inni zwolennicy tego kompromisu byliby ekstremistami nawet w islamskich satrapiach.

I jest to dramatyczne, bo wszystko wskazuje, że nic się nie zmieni. Najnowszy sondaż polityczny sugeruje, że choć PISowi spadło, wzrosło właśnie Hołowni i Platformie. Jedyna partia polityczna, która ma w programie liberalizację katolickiej barbarii (Lewica), nie zanotowała żadnego wzrostu.

Udało się upodlić i omotać Polaków skrajną ideologią i wychodzi na to, że dalej będą zamęczać swoje córki, matki i siostry potwornym, nieludzkim prawem, zmuszającym ponad 99% kobiet w niechcianej ciąży do rodzenia wbrew woli.

  Możesz mnie śledzić na Facebooku Możesz mnie śledzić na Twitterze

from slwstr https://slwstr.net/blog/2020/kompromis-zmusza-do-rodzenia-99-kobiet-w-niechcianej-ciy
Odwiedź stronę

Popularne posty z tego bloga

.@KGawkowski: Dlaczego jak protestuje społeczność LGBT, to państwo działa z podwójną siłą - w rękach jest pałka i kajdanki, a jak przychodzi do ścigania pedofila, mówi: możesz chodzić dwa miesiące na wolności, a my zamkniemy jakąś #Margot. - To jest uczciwe państwo? #Graffiti_PN https://t.co/MAQH1EYq6L

Policja siłą wywlekła członków Inicjatywy Pracowniczej z auta. Jedna z osób rzucona na asfalt [NAGRANIE]